Zastanawiasz się, czy Twoja orientacja seksualna może się zmienić w trakcie życia i co to w ogóle znaczy. Wahasz się, bo Twoje doświadczenia, pragnienia albo etykieta, jakiej używasz wobec siebie, nie mieszczą się w prostych kategoriach „hetero”, „gej”, „bi”. Z tego artykułu poznasz najważniejsze ustalenia psychologii, badań naukowych i prawa, a także zobaczysz, jak to wszystko przekłada się na codzienne życie.
Co właściwie oznacza orientacja seksualna?
Zanim zaczniemy mówić o zmianach, trzeba doprecyzować, czym jest orientacja. W języku potocznym używa się jej swobodnie, a w ustawach pojawia się jako podstawa zakazu dyskryminacji, chociaż rzadko kiedy jest wyjaśniona. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne opisuje orientację seksualną jako względnie stały wzorzec pociągu emocjonalnego, romantycznego i seksualnego wobec mężczyzn, kobiet lub obu płci, połączony z poczuciem tożsamości i z typowymi dla tej osoby zachowaniami.
W tej definicji kryje się kilka warstw. Po pierwsze mamy pociąg seksualny – to, kto nas podnieca, często niezależnie od tego, co uważamy za „właściwe”. Po drugie są emocje i więzi, czyli to, w kim się zakochujemy, z kim chcemy budować bliskość. Po trzecie pojawiają się zachowania seksualne, czyli realne kontakty i fantazje. Po czwarte, własna tożsamość seksualna, na przykład „gej”, „lesbijka”, „osoba biseksualna”, „głównie hetero”. Każdy z tych elementów może rozwijać się w innym tempie, a czasem iść w innych kierunkach.
Dlaczego tak trudno o jedną definicję?
W podręcznikach seksuologii wcale nie znajdziemy jednej, powszechnie przyjętej definicji orientacji. John Bancroft w książce „Seksualność człowieka” pisze wprost, że woli mówić o tożsamości seksualnej niż o „orientacji”, bo na nasze pragnienia wpływają i geny, i wychowanie. W polskim prawie pojęcie „orientacja seksualna” pojawia się choćby w rozporządzeniu z 2002 roku dotyczącym przeciwdziałania dyskryminacji, ale bez żadnego doprecyzowania. To sprawia, że ten termin z jednej strony ma duży ciężar symboliczny, z drugiej jest zaskakująco nieostry.
Niektórzy autorzy, jak Bogna Białecka czy Ryszard Legutko, zwracają uwagę, że samo słowo „orientacja” zaczerpnięto z języka polityki. Mówimy przecież o „orientacji konserwatywnej” czy „socjalistycznej”, czyli o równoprawnych nurtach, które konkurują w ramach jednego systemu. Gdy tę logikę przenosimy na seksualność, pojawia się myśl o równoważności heteroseksualności, homoseksualności i innych form. Dla części komentatorów to przede wszystkim narzędzie sporu o prawo do małżeństw jednopłciowych lub adopcji dzieci, dla innych – neutralny opis rzeczywistości.
Pociąg, zachowania, tożsamość – czym się różnią?
W praktyce często warto wrócić do prostego rozróżnienia na trzy kategorie. Po pierwsze, pociąg seksualny to spontaniczne podniecenie wobec osób tej samej płci, przeciwnej lub obu. Nie kontrolujemy tego świadomą decyzją, ono się po prostu pojawia. Można całe życie czuć silny pociąg do tej samej płci i równocześnie nigdy nie wejść w taki związek, choćby ze strachu, lojalności wobec rodziny albo przekonań religijnych.
Po drugie, zachowania seksualne obejmują to, co naprawdę robimy: kontakty erotyczne, masturbację z konkretnymi fantazjami, oglądanie pornografii. Są zależne od wyboru, sytuacji i norm kulturowych. Po trzecie, etykieta tożsamości – „gej”, „lesbijka”, „bi”, „hetero”, „nie wiem” – to społeczny skrót, którym posługujemy się wobec siebie i innych. Część osób z pociągiem jednopłciowym nigdy nie nazwie się gejem czy lesbijką. Z kolei niektóre feministki, jak opisywane przez Sheilę Jeffreys, mówiły o sobie „lesbijki polityczne”, mimo że ich pociąg kierował się w stronę mężczyzn.
Czy orientacja seksualna jest wrodzona i niezmienna?
Przez lata w debacie publicznej powtarzano hasło, że orientacja jest „wrodzona i niezmienna”. Miało to chronić osoby homoseksualne przed próbami „leczenia” i uzasadniać walkę o równe prawa. Badania z ostatnich dekad pokazują jednak bardziej złożony obraz. Zespół American Psychological Association podkreśla, że nie ma zgody co do jednego źródła orientacji. W grę wchodzą czynniki genetyczne, hormonalne, rozwojowe, społeczne i kulturowe, splatające się na wielu etapach życia.
Lisa M. Diamond, znana badaczka tzw. płynności seksualnej, analizując dane z wielu lat, odrzuca tezę o sztywnej, całkowicie wrodzonej orientacji. Zwraca uwagę, że pociąg, emocje, zachowania i tożsamość mogą się zmieniać pod wpływem doświadczeń, relacji i kontekstu kulturowego. Proponuje, by w prawie i polityce nie opierać się już wyłącznie na argumencie „tak się urodziłem”, bo po prostu nie opisuje on wiernie tego, co dzieje się z ludzką seksualnością.
Co mówią badania Christine Kaestle?
Ciekawe światło na temat zmian w ciągu życia rzuca badanie Christine Kaestle z Virginia Tech, opublikowane w „Journal of Sex Research”. Naukowczyni śledziła odpowiedzi ponad 6000 osób w wieku od 16 do 32 lat, pytając kilkukrotnie o orientację. Początkowo uczestnicy mieli do wyboru klasyczne kategorie: heteroseksualna, homoseksualna, biseksualna. Szybko okazało się, że wielu badanym trudno zmieścić się w tych trzech szufladkach.
W odpowiedziach zaczęły się pojawiać takie określenia jak „głównie hetero, ale bi”, „minimalnie seksualny”, „rozwijające się bi”. Dlatego badaczka wprowadziła szerszy zestaw: „hetero”, „głównie hetero, ale z wyjątkami”, „rozwijający się gej”, „rozwijająca się lesbijka”, „minimalnie seksualny”. Widać wyraźnie, że dla wielu osób proces dochodzenia do tego, kim się czują, trwa lata i nie zawsze jest liniowy.
Czy płeć ma znaczenie dla zmienności orientacji?
Wyniki Kaestle wskazują, że w tej kwestii kobiety i mężczyźni nie są identyczni. Uczestniczki badania częściej niż mężczyźni zmieniały opis swojej orientacji. Zdarzało się, że najpierw deklarowały otwartość na kontakty z kobietami, a po kilku latach mówiły już, że interesują je tylko mężczyźni. Część dochodziła do jednoznacznych wniosków dopiero po 30. roku życia. Z kolei u panów częściej widać było większą stabilność deklaracji.
W grupie określającej się jako „rozwijający się gej” czy „rozwijająca się lesbijka” osoby nastoletnie zazwyczaj zaczynały aktywność seksualną z płcią przeciwną. Później, w wieku dwudziestu kilku lat, pojawiało się zainteresowanie obiema płciami, a dopiero potem utrwalenie silniejszego pociągu do własnej płci. To pokazuje, że u części ludzi dojście do spójnej tożsamości zajmuje czas i wymaga doświadczeń, których nie da się przewidzieć z góry.
Badania nad płynnością seksualną pokazują, że orientacja nie jest prostą linią od punktu A do B, ale raczej drogą, na której zdarzają się zakręty, zawracanie i nowe kierunki.
Czy orientacja seksualna może się zmieniać w ciągu życia?
W praktyce odpowiedź brzmi: tak, choć u różnych osób w różnym stopniu. Zmieniać mogą się trzy obszary: pociąg, zachowania i tożsamość. Niektóre osoby przez całe życie zachowują stabilny pociąg, ale eksperymentują z zachowaniami albo etykietą. Inne przez lata czują wyłącznie pragnienie wobec płci przeciwnej, a dopiero w dorosłości pojawia się pociąg jednopłciowy. Są też tacy, u których z wiekiem maleje ogólne zainteresowanie seksem i wtedy orientacja schodzi na dalszy plan.
Z badań Lisy Diamond wynika, że płynność nie jest rzadkim wyjątkiem, zwłaszcza u kobiet. Dotyczy nie tylko przechodzenia „od hetero do bi” czy „od bi do homo”, ale także zmiany nasilenia uczuć, intensywności pożądania albo ważności, jaką dany aspekt ma w naszym życiu. Ktoś może być przez lata w małżeństwie z osobą przeciwnej płci, a potem zakochać się w kimś tej samej płci. Ktoś inny może mieć doświadczenia różnopłciowe, ale w pewnym momencie zdać sobie sprawę, że najbardziej autentycznie czuje się w relacjach jednopłciowych.
Jak odróżnić chwilową ciekawość od trwałej zmiany?
Nie każda fantazja czy jednorazowe doświadczenie oznacza od razu zmianę orientacji. Nastolatki często testują granice, oglądają różne treści erotyczne, rozmawiają o seksie z ciekawości. W dorosłości też zdarzają się eksperymenty wynikające z nudy w związku albo wpływu alkoholu. O trwałej zmianie częściej mówimy wtedy, gdy nowy wzorzec pociągu i emocji utrzymuje się przez dłuższy czas i staje się ważną częścią poczucia „kim jestem”.
Pomocne pytanie brzmi: co wraca w Twojej głowie najczęściej, kiedy nie ma presji otoczenia, a Ty możesz spokojnie przyjrzeć się swoim uczuciom. Jeśli przez lata uporczywie pojawia się pociąg do tej samej płci, mimo prób jego tłumienia, to nie jest chwilowa fantazja. Z kolei jeśli wspomnienie jednego doświadczenia nie budzi większego poruszenia, być może była to jedynie epizodyczna ciekawość.
Jak prawo i społeczeństwo patrzą na orientację seksualną?
W dokumentach międzynarodowych i w ustawodawstwie wielu krajów, także Polski, pojawia się sformułowanie zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Kłopot w tym, że sam termin prawie nigdy nie bywa zdefiniowany. W praktyce przedmiotem ochrony staje się więc nie tyle wewnętrzny pociąg, który trudno udowodnić, ile widoczna na zewnątrz tożsamość i zachowania: wygląd, deklaracje, forma związku.
Osoba, która odczuwa pociąg do własnej płci, ale nigdy nie ujawnia tego w żaden sposób, rzadko staje się celem dyskryminacji. Narażeni są ci, którzy przyjmują etykietę „gej”, „lesbijka”, żyją z partnerem tej samej płci, walczą o uznanie swoich praw. Stąd stwierdzenie, że w praktyce zakaz dyskryminacji dotyczy przede wszystkim publicznie przybranej etykiety i widocznych zachowań, nie samego faktu, co kto czuje w środku.
Czy „orientacja” to pojęcie polityczne?
Część autorów widzi w słowie „orientacja” narzędzie sporu politycznego. Ryszard Legutko argumentuje, że skoro w polityce żadna orientacja nie może być z góry uznana za lepszą, to przeniesienie tej logiki na seksualność prowadzi do postulatu pełnego zrównania heteroseksualności i homoseksualności, w tym w obszarze małżeństw i adopcji. Z kolei aktywiści tacy jak Charles Silverstein dawno temu podnosili pytanie, skoro homoseksualność uznano za nieszkodliwą i usunięto z DSM, to czy podobnej rewizji nie wymagają inne praktyki seksualne, jak fetyszyzm czy sadyzm konsensualny.
Nieprzypadkowo w DSM-5 pojawił się na moment kontrowersyjny zapis o „pedofilnej orientacji seksualnej” u osób, które czują pociąg do dzieci, ale nigdy nie działają zgodnie z tym impulsem. Po protestach ten fragment usunięto jako „błąd redakcyjny”, jednak sam fakt jego pojawienia się pokazuje, jak bardzo sporne bywa graniczne użycie słowa „orientacja”. To także jedna z przyczyn, dla których część specjalistów proponuje większą ostrożność i większą precyzję językową.
Niektórzy seksuolodzy proponują, by zamiast jednego słowa „orientacja” częściej mówić osobno o pociągu, zachowaniach i tożsamości – dzięki temu łatwiej uniknąć nieporozumień w badaniach, terapii i prawie.
Jak zmiany orientacji wpływają na relacje i poczucie własnej wartości?
Zmiana lub odkrycie innego niż dotąd kierunku pociągu rzadko dzieje się w próżni. Dotyka związków, rodzin, planów życiowych. Osoba, która latami żyła jako heteroseksualna, może nagle stanąć przed pytaniem, czy powiedzieć partnerowi o swoich nowych uczuciach, czy próbować je tłumić. Wspomnienie mężczyzny opisującego swój transwestytyzm pokazuje dobrze, jak silne bywa napięcie między wewnętrzną potrzebą a lękiem przed reakcją bliskich. Choć tożsamość płciowa i orientacja to różne kwestie, mechanizm wstydu, ukrywania i obawy przed „nakryciem” często wygląda podobnie.
U osób w długoletnich związkach pojawia się dylemat lojalności: czy mam prawo „burzyć czyjś spokój”, jeśli sam dopiero teraz lepiej rozumiem swoje potrzeby. Pojawia się też strach przed wykorzystaniem tej informacji w kłótniach. Zdarza się, że partner, który nie akceptuje nowego elementu tożsamości, używa go później jako argumentu w sporach. Z drugiej strony życie w ukryciu, stały lęk przed znalezieniem ubrań czy kosmetyków, tłumienie fantazji – to wszystko także niesie koszt psychiczny.
Jak rozmawiać z partnerem o zmianach w seksualności?
Nie ma jednej uniwersalnej instrukcji, ale można wskazać kilka kroków, które często pomagają. To zwłaszcza istotne, gdy Twoje odczucia zmieniły się już w trakcie trwania relacji. Zanim zaczniesz rozmowę, warto dać sobie trochę czasu na nazwanie tego, co czujesz i czego potrzebujesz. Dobrze jest też przemyśleć różne możliwe scenariusze reakcji drugiej osoby.
W takiej sytuacji pomocne mogą być między innymi następujące kroki:
- spokojne opisanie swoich uczuć bez oceniania partnera lub partnerki,
- wyjaśnienie, że mówisz o doświadczeniu, które rozwijało się w Tobie od dawna,
- podkreślenie, czego oczekujesz teraz – wsparcia, czasu na przemyślenie, wspólnej terapii,
- zaproponowanie rozmowy z psychoterapeutą lub seksuologiem jako neutralnym mediatorem.
Dla niektórych par takie wyznanie oznacza początek końca związku, dla innych staje się impulsem do poszukania nowej formy relacji. Zdarza się, że partnerzy tworzą potem związek otwarty albo redefiniują swoją bliskość w inny sposób. Niezależnie od efektu końcowego, uczciwa rozmowa często zmniejsza napięcie, bo usuwa element ciągłego strachu przed przypadkowym odkryciem „sekretu”.
Jak poradzić sobie z wewnętrznym konfliktem?
Zastanawiasz się, co zrobić, gdy Twoje doświadczenia nie pasują do żadnej prostej etykiety, a jednocześnie czujesz wstyd lub obrzydzenie wobec siebie. W takich sytuacjach bardzo pomaga rozdzielenie oceny moralnej od samego faktu istnienia pragnień. Pociąg, fantazje czy ciekawość nie są wyborem w tym samym sensie, co konkretne działanie. Odpowiedzialność dotyczy tego, jak postępujesz wobec innych i siebie, czy dbasz o zgodę, bezpieczeństwo i szacunek.
Dobrą drogą wyjścia z poczucia osamotnienia bywa rozmowa ze specjalistą, który zna współczesne badania nad seksualnością i nie traktuje ich przez pryzmat stereotypów. Może to być seksuolog, psychoterapeuta lub psycholog pracujący z osobami LGBT+ czy osobami z doświadczeniem transwestytyzmu. Dla części ludzi ważne okazuje się też spotkanie innych, którzy mają podobne przeżycia – w grupach wsparcia czy społecznościach internetowych.
Jak rozmawiać o płynnej orientacji z lekarzem lub terapeutą?
Kontakt z Profesjonalistą, czy to lekarzem, czy psychologiem, często budzi lęk o prywatność. Serwisy takie jak ZnanyLekarz podkreślają, że do udzielenia odpowiedzi na Twoje pytanie potrzebna jest wyraźna zgoda na przetwarzanie danych osobowych. Po przekazaniu pytania danemu specjaliście staje się on oddzielnym administratorem danych, a Ty masz prawo tę zgodę w każdej chwili cofnąć. Masz również prawo do aktualizacji danych, żądania ich usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia, a także do złożenia skargi do organu nadzorczego, jeśli uważasz, że Twoje prawa są łamane.
W kontekście wrażliwych tematów, jak orientacja seksualna czy transwestytyzm, te zasady nabierają szczególnego znaczenia. Świadomość, że możesz ustalić, jakie informacje o Tobie trafią do specjalisty, a jakich nie życzysz sobie ujawniać, ułatwia podjęcie decyzji o szukaniu pomocy. Dobrze jest zapytać lekarza lub terapeutę wprost, jak chroni dane pacjentów, czy prowadzi dokumentację elektroniczną, a jeśli tak, to w jaki sposób jest ona zabezpieczona.
Jak przygotować się do pierwszej rozmowy?
Wiele osób odkłada kontakt z Profesjonalistą, bo nie wie, od czego zacząć opowieść o swojej seksualności. Pomaga krótkie uporządkowanie myśli przed wizytą. Dobrze jest zastanowić się nad kilkoma obszarami i zapisać je choćby w punktach, żeby nie zgubić ich w stresie. To zmniejsza napięcie i pozwala szybciej przejść do tego, co dla Ciebie naprawdę trudne.
Przed rozmową warto odpowiedzieć sobie na pytania, które potem łatwiej będzie przekazać specjaliście:
- od kiedy zauważasz wahania lub zmianę w swoim pociągu seksualnym,
- czy Twoje zachowania seksualne różnią się od tego, co mówisz o sobie na zewnątrz,
- jakich reakcji otoczenia najbardziej się boisz w razie ujawnienia swoich przeżyć,
- czego oczekujesz od terapii – chcesz się lepiej zrozumieć, podjąć decyzję w sprawie związku, zmniejszyć wstyd.
Takie uporządkowanie nie ma na celu „wymuszenia” jednej etykiety. Raczej pomaga zobaczyć, że Twoja historia ma sens, nawet jeśli nie da się jej opisać jednym słowem. Dla wielu osób już sama świadomość, że nauka dopuszcza płynność orientacji seksualnej, zmniejsza poczucie, że „coś jest ze mną nie tak”. Zamiast tego pojawia się myśl: „moje doświadczenie mieści się w ludzkiej różnorodności”.