Nie lubię sezonu grzewczego, a w szczególności nie lubi go mój nos. Kiedy mieszkałam w bloku, to lepiej znosiłam ten okres. W zasadzie zmagałam się na jesień z infekcją gardła. Jakiegoś poważniejszego przeziębienia nigdy nie było. Tzw. zdrowy chłód w mieszkaniu (czyli tak. ok. 19, 20 stopni C) i stała temperatura sprzyjały mojemu zdrowiu. W tym roku przeżywam po raz pierwszy sezon grzewczy na nowym miejscu.

Ten kociak chyba się ze mną nie zgodzi;) Widać, że lubi kaloryfery.
Ogrzewanie domu wygląda zupełnie inaczej, niż w bloku. Tam wystarczyło pokręcić gałką i wyregulować temperaturę. W domu jest to niemożliwe. Zapali się przez dzień w piecu, po chwili temperatura w kaloryferach rośnie, a w domu robi się tak strasznie ciepło, że trzeba okna otwierać. Z podwórka idzie zimne powietrze, a z kaloryfera gorące - fatalne połączenie. W nocy temperatura spada i człowieka budzi rano chłód.
Mamy akurat taki piec, że nie da się go nastawić na konkretną temperaturę. Człowiek też nie jest w stanie obliczyć, ile węgla czy drzewa trzeba wrzucić, by na kaloryferze było 20 stopni. Podobno są takie piece, na których da się regulować temperaturę, ale przecież wymiana pieca w okresie grzewczym to chyba nie jest najlepszy pomysł. I tym sposobem roztocza sobie fruwają, a gorąco wysusza mi śluzówkę nosa. Mam katar już od dwóch tygodni, nie jestem w stanie zliczyć, ile chusteczek higienicznych poszło z dymem. Może mój nos się przyzwyczai do ciągłych zmian temperatur?
Tak sobie myślę, że narzekałam na kaloryfey w bloku, ale te domu są naprawdę przeklęte. W lecie moskity, a na jesień kaloryfer - nie wiem, co gorsze? Głowa boli, chusteczka za chusteczką leci... straszne przeziębienie.
Na szczęście wyczaiłam maść na śluzówkę nosa - jest szczególnie polecana w okresie grzewczym (tak przynajmniej jest napisane na ulotce). Mam nadzieję, że pomoże i przestanę być smarkatą dziewczyną;)

Co jest najważniejsze w mieszkaniu alergika? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale wiadomo, że podstawą jest uwolnić się od alergenów. Dlatego temat ten traktujemy tak szeroko i z różnych stron:
