Cenna lekcja na kursie pomocy, czyli jak pomóc, a nie zaszkodzić, ratując alergika.

Przyznaję się bez bicia, że temat pierwszej pomocy zainteresował mnie dopiero w trakcie robienia prawka. Co prawda miałam w szkole średniej taki przedmiot jak przysposobienie obronne, ale nie wzruszała mnie wtedy resuscytacja krążeniowo-oddechowa (znaczy sztuczne oddychanie) stosowana na manekinie o pięknym imieniu - Ania. Szkołę średnią dawno skończyłam, a w głowie została mi tylko ów dziwne określenie na metodę usta-usta. Sądziłam, że nigdy nie przydarzy mi się sytuacja, w której udzielę komuś pierwszej pomocy, a jeśli się przydarzy, to wystarczy jak zadzwonię po karetkę. Jednak kurs pierwszej pomocy, który niedawno odbyłam, zmienił moje nastawienie do tego tematu.
"Obowiązek udzielenia pierwszej pomocy spoczywa na każdej osobie" - to pierwsze słowa, które usłyszałam od pielęgniarki z długoletnim stażem. Od razu pomyślałam, że w zasadzie nie wiem jak pomagać, więc mogę przecież komuś zaszkodzić. "Nie bać się, tylko działać... oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Nie uratujemy osoby tonącej, jeśli sami nie potrafimy pływać. Mało tego - będą dwie ofiary zamiast jednej" - opowiadała pielęgniarka. Oczywiście z przyjemnością pokazywała na kolegach z kursu jak robić opatrunki, zakładać opaski uciskowe itp. Najbardziej podobał mi się moment zakładania opatrunku na głowę śpiącego w tym momencie chłopaka. Delikatne dłonie pielęgniarki nie były w stanie go obudzić. Dopiero chichot sali przerwał mu słodką drzemkę.
Po opatrunkach przyszedł czas na zapoznanie się z zawartością apteczki, która powinna znajdować się w każdym samochodzie. Naszła mnie myśl, że jeśli się okaże, iż poszkodowany jest alergikiem to co robić w takiej sytuacji? Nie podawać mu żadnych leków, nie przemywać rany wodą utlenioną? Czy mamy się go zapytać: jesteś na coś uczulony? Ale co zrobić jak jest nieprzytomny? Albo nie wie, że ma alergię. Swoje wątpliwości przedstawiłam pielęgniarce. Okazuje się, że przy udzielaniu pierwszej pomocy absolutnie nie powinno się używać żadnych płynów, preparatów, a tym bardziej leków. Mogą one pogorszyć stan zdrowia lub doprowadzić do silnej reakcji alergicznej. Podała przykład dziewczyny, którą bolał brzuch i zgłosiła się do pielęgniarki szkolnej. Ta podała jej penicylinę. Natychmiast wystąpił u dziewczynki obrzęk i zaczęła się dusić. Nim przyjechało pogotowie, było już za późno. Zmarła w przeciągu paru minut. Pielęgniarka tłumaczyła, że jeżeli kiedykolwiek zauważymy u jakiejś osoby nagłe puchnięcie szyi i twarzy trzeba natychmiast zrobić wszystko, by w usta włożyć coś, co pomoże oddychać poszkodowanej osobie. Byle była jakaś minimalna szparka - to może ocalić komuś życie. Z lekami nie ma żartów, dlatego w apteczce nie powinno ich tam być. To na pewno cenna lekcja - ją na pewno zapamiętam.

Co jest najważniejsze w mieszkaniu alergika? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale wiadomo, że podstawą jest uwolnić się od alergenów. Dlatego temat ten traktujemy tak szeroko i z różnych stron:
