
Raz na jakiś czas - a konkretnie 2 razy w roku, nachodzi mnie myśl, że trzeba się udać do dentysty. Po zmianie miejsca zamieszkania, postanowiłam zmienić dentystę, by mieć do bliżej do służby zdrowia.
Pierwsza wizyta - rekonesans. Obadałam dentystkę wzrokowo i słownie, a ona mnie ankietowo. Przy pierwszym podejściu wypełniłam chyba ze 3 ankiety, a w każdej z nich milion pytań, ale o alergii ani słowa. Dopiero przy drugiej wizycie otrzymałam do wypełnienia ankietę, w której padło pytanie "Czy jest Pan/Pani alergikiem?". I to w zasadzie wszystko. Brak miejsca na rozwinięcie tematu, dentystka też nie wypytywała szczegółowo o moje dolegliwości. Tak sobie pomyślałam: dlaczego? Coraz częściej dochodzą do mnie informacje o tym, że w gabinecie również może przydarzyć się nagłe reakcje alergiczne, np. na środek znieczulający. Hmmm z drugiej strony, to chyba jest w moim interesie, by poinformować dentystkę o wszelkich dolegliwościach. Jednak odczułam, że bardziej interesuje ją mój stan uzębienia niż problemy alergiczne. Hmmm chyba jednak wrócę na łono mej wcześniejszej dentystki;)
Kolejna wizyta - nigdy nie dojdzie do skutku:)

Co jest najważniejsze w mieszkaniu alergika? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale wiadomo, że podstawą jest uwolnić się od alergenów. Dlatego temat ten traktujemy tak szeroko i z różnych stron:
