
Pomyślałam sobie - pytanie retoryczne - oczywiście, że nie. Jednak po chwili...hmm, w sumie Ci energoterapeuci mają jakąś nadzwyczajną moc i kosmiczną energię, że być może są w stanie każdego człowieka wyleczyć ze wszystkiego - czytaj: mogą każdemu człowieku wmówić cudowne uzdrowienie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tak też może być z alergią.
Znalazłam w necie artykuł przedstawiający historię kobiety, która zwróciła się z problemem alergii właśnie do energoterapeuty. Opowieść zaczyna się tym, że konwencjonalne leczenie nie przynosiło żadnych efektów. Początkowo negatywnie i sceptycznie nastawiona na jakiekolwiek niekonwencjonalne formy leczenia, kobieta decyduje się jednak na poszukiwania innych metod. Najpierw zioła, homeopatia i w końcu wizyta u energoterapeuty.
Człowiek, który niczym czarownik-jasnowidz przeszywa chorą kobietę wzrokiem i odkrywa wszystkie jej dolegliwości rozpoznaje również alergię. Żadne badania, prześwietlenia, testy tylko jedno wymowne spojrzenie i cała karta chorób ukazuje się w głowie energoterapeuty. Nasuwa się tylko jedno pytanie: skąd on to wie?! W ciągu kilku chwil, wyliczając kolejne dolegliwości i stawiając diagnozy, dochodzi do kwestii uporczywej alergii. "Naprawimy inne szkody, trzeba uporządkować przewód pokarmowy, prawie wszystko woła o pomoc, alergia cofnie się na końcu". Cofnie się?! Sama?! Tak po prostu?! Trochę to dziwne. Źródła powstawania alergii są różne i jest ich mnóstwo, ale nigdy nie słyszałam, żeby była ona skutkiem innych chorób a tym bardziej, że może zniknąć wraz z wyleczeniem się z bólu kręgosłupa czy dolegliwości nerek lub wątroby. Zresztą, gdyby to było tak proste, to czemu tak wiele osób cierpi na alergię? Może nie trafili do energoterapeuty, a może coś tu jest zwykłą fikcją i bujdą?
Energoterapeuta przeszywającym spojrzeniem i za pomocą kilku magicznych ruchów rąk wyrzuca złe moce, otwiera duszę i umysł człowieka a nawet zmienia jego charakter. Czarodziejskie przekazanie energii do chorej i cudowne uzdrowienie staje się faktem. Wszystko to pani Sonia opisuje w uniesieniu jak po spotkaniu z przeuroczym księciem, przed którego mocą uwodzicielskiego spojrzenia, niestety się nie mogła oprzeć. Wiecie, ja młoda jestem to może na mnie takie opowieści nie robią wrażenia ale poczytacie sami, i sami sobie wyrobicie zdanie na ten temat, na końcu daję linka.
W całej opowieści pani Sonii jest jednak dla mnie jeden ciekawy motyw, który przywodzi mo coś na myśl. Terapeuta tłumaczy lecznicze efekty tym, że tajemnica uzdrawiania tkwi w każdym człowieku a nie w "uzdrowicielu". Według niego, to tylko od nas zależy czy chcemy pozbyć się choroby. Czyli może wystarczy, że będę intensywnie myśleć i powtarzać sobie jak mantre: Daj mi spokój wstrętna alergio! Daj mi spokój wstrętna alergio!...i tak się jej pozbędę? Szczerze wątpię. Może jestem po prostu sceptycznie nastawiona do energoterapeutów i dlatego wszystko co robią i mówią według mnie jest jakimś wyimaginowanym światem ich i tych których do niego wciągną? A ten ciekawy motyw to przypomniał mi się film podesłany przez znajomego na temat przyciągania w życiu różnych spraw, zobaczcie sami: Sekret, prawo przyciągania >>
Co Wy myślicie na temat antyalergicznej działalności energoterapii? Czy to może rzeczywiście pomóc? Zapraszam do dyskusji na forum, wątek: energoterapia dobra na alergie?
Aha, i ten artykuł, który mnie sprowokował: http://www.energoterapia.com.pl/art_moc.htm

Co jest najważniejsze w mieszkaniu alergika? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale wiadomo, że podstawą jest uwolnić się od alergenów. Dlatego temat ten traktujemy tak szeroko i z różnych stron:
