Wcale nie chodzi tutaj o uczulenie na chmury, z których nieustannie pada śnieg. Rozważania dotyczą chmur tytoniowych.

Były sobie Walentynki
Wystroiłam się na bóstwo. Piękny make-up, fryzura, nowa bluzka z dekoltem, eleganckie spodnie i świeżo nabyty płaszcz. Mój mąż zabrał mnie na walentynki do knajpy, której nazwy nie wymienię. Miało być pięknie, ale zamiast tego było łzawo! W lokalu przywitała nas chmura dymu z papierosów. Starałam się być dzielna, ostatecznie bywało się tu i ówdzie, papierosy były i jakoś dawałam radę. Jednak moje oczy nie wytrzymały pod wstrętnym naporem nikotyny. Łezki zaczęły mi same spadać, a podrażnione powieki - puchnąć. Cały walentynkowy czar gdzieś uleciał. Szybko musieliśmy wyjść z lokalu. Moje oczy potrzebowały czasu, by dojść do siebie (czyli jakąś godzinkę). Make-up rozmyty, włosy pachnące nikotyną - nie mówiąc już o moich super ubraniach! Nigdy więcej takich walentynek! Mam alergię na papierosy wwrrrr!
Targany wyrzutami sumienia małżonek, postanowił przeszukać miasto, by odnaleźć knajpę, w której palić nie można. Znalazł. Co prawda jest to kawiarenka, ale zawsze coś:) Dzisiaj mamy walentynki - reaktywację. Zgodnie z mottem mojego męża, kochać należy się przez cały rok, a nie tylko jeden dzień lutego.


Co jest najważniejsze w mieszkaniu alergika? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale wiadomo, że podstawą jest uwolnić się od alergenów. Dlatego temat ten traktujemy tak szeroko i z różnych stron:
